Beaujolais Nouveau 2025: Święto młodego wina i radości.
Jest trzeci czwartek listopada, jak co roku obchodzimy Święto Wina Beaujolais Nouveau 2025,
w tym dniu uświadomiłem sobie, że to już 26 takie Święto obchodzone w Winiarni Burgundia.
W 2000 roku po raz pierwszy w naszej winiarni padło magiczne hasło "Le Beaujolais Nouveau est arrivé!" rozpoczęła się przygoda z winem, która trwa do dzisiaj. Na przełomie tych lat można było zaobserwować jak ewoluowała ta tradycja. Początki w naszej winiarni to ogromne zainteresowanie tym nowym zwyczajem, zresztą w tym okresie idąc ulicami wszędzie można było zobaczyć zaproszenia na wieczory z Beaujolais Nouveau, muzyką, na próbowanie w barach i sklepach. Był to czas, że Nasza winiarnia była za mała, brakowało miejsca na spotkania z młodym winem pochodzącym z francuskiego Beaujolais, była muzyka na żywo i ogólnie świetna zabawa. Z czasem To święto zaczęło tracić na zainteresowaniu, zwłaszcza w mediach, które coraz mniej poświęcały uwagi na celebrowanie tego dnia. Teraz mówi się, że jest to czas na spotkania ze znajomymi w domu czy w restauracji właśnie przy Winie Beaujolais Nouveau. Dość wspominek liczy się dzisiaj ,teraz.
Tegoroczna edycja, Beaujolais Nouveau 2025, otworzyła się przed nami niczym zadziorny młodzieniec: ambitny, pewny siebie, a jednocześnie nieświadomy własnych ograniczeń. W pierwszym nosie — jak zawsze — eksplozja czerwonych owoców: truskawka, wiśnia, może nawet guma balonowa, która w tej jednej chwili nie tylko nie przeszkadza, ale wręcz wzrusza. Bo w końcu tu chodzi o świeżość, o beztroskę, o młodość która dosłownie tryska z kieliszków. Przeniosło się to oczywiście na uczestników tego wieczoru, na lekko teatralny klimat, w którym profesjonaliści udają, że nie oceniają, a amatorzy udają, że wiedzą, czego szukać. Potwierdzają się opinie przeczytane o roczniku który właśnie nadchodzi „dość słoneczne lato, lecz nerwowa jesień”.

Nie będę opowiadał o winach z dzisiejszej degustacji, prowadząc to spotkanie starałem zaobserwować reakcje naszych gości, bo w tym całym zamieszaniu reakcje były różne czasami nawet skrajne. Co przekonuje nas do tego że Beaujolais Nouveau nie próbuje udawać wielkiego wina. Nie aspiruje do Bordeaux. Nie kłania się Burgundii. To wino, zrobiło coś więcej pokazało młodość, świeżość i to że nie boi się być niedoskonałe.

Gdy wieczór się kończył, a na stolikach zostawały puste butelki z etykietami, które wyglądają jak ilustracje ze szkolnego zeszytu — kolorowe, radosne, trochę naiwne — pomyślałem, że Beaujolais Nouveau jest w gruncie rzeczy małym corocznym przypomnieniem. Że czasem warto odpuścić. Dać sobie łyk świeżości. Zamiast szukać głębi — cieszyć się powierzchnią, jeśli błyszczy.
Bo wino młode uczy nas starej prawdy: nie wszystko musi być ciężkie, żeby było dobre.